Zawsze pamiętałam o tym, że tworzyłam tego bloga. Wysiliłam się i napisałam aż 4 posty. Wow, I'm impressed. Postanowiłam, że wrócę do tego. Doszłam do wniosku, że pisanie wyzwala jakieś emocje we mnie. Jest takim ukojeniem dla starganej duszy, która nie zaznała spokoju w realności i przelewa swoją frustrację na "papier". W ostatnim czasie, jak byłam w szpitalu, to zapisywałam to wszystko w zeszycie. Ale chyba pisanie cyfrowe będzie bardziej trwałe i praktyczne. Uznam to, za taką jednoosobową terapię, gdzie jestem wyłącznie ja wraz z atrybutem zwanym komputerem. Od zawsze kochałam pisać wszelkiego rodzaju treści. Czy to opowiadania, czy pamiętniki, czy bardziej złożone i ambitne teksty jak powieści. Sprawia mi to swego rodzaju frajdę jak i po prostu mogę wrócić do tego i przeczytać swoje myśli na trzeźwo. Dosyć fajne to jest i uważam, że dosyć potrzebne w moim przypadku. "Lubię" analizować wszystkie wypowiedzi, treści jak i po prostu swoje przemyślenia. Lubię zostało umieszczone w cudzysłowie, gdyż zazwyczaj moje analizy kończą się dosyć negatywnie. Wszystko rozbijam na części pierwsze i wyłaniam z tego tylko negatywy. Więc w dużym skrócie nie potrafię się cieszyć z pozornie pozytywnych rzeczy. Uważam, że z czasem potencjalni czytelnicy załapią o co mi chodzi. Czy będą czytelnicy? Z pewnością nie. Jak już to osoby, które wprost otrzymają link do tych moich egzystencjalnych wypocin, w co wątpię, że będzie miało miejsce tak szczerze.
Wypadałoby zrobić spowiedź tego, co działo się u mnie w ostatnich 3 latach, jak to wyglądało, co się zmieniło. Pozwolę sobie zrobić taki spis wydarzeń, sytuacji jak i ich rozwinięć. Nie wiem jak mi to wyjdzie, czy tak jak to zaplanowałam czy jednak nie.
- SZKOŁA: Ogólnie Covid trwał mniej więcej do 2022 roku. Sporo zdalnych. Miałam dwa egzaminy zawodowe na kierunku technik reklamy. Oba zdane pozytywnie, z dość wysokim wynikiem. Szkołę o dziwo zdałam pomimo frekwencji na poziomie jakichś 25%. Do matury nie podchodziłam, byłoby to dla mnie zbyt duże obciążenie psychiczne, czasowe. Zbyt duża presja ze strony rodziny jak i nauczycieli, Odpuściłam sobie. Od maja 2023 jestem osobą bezrobotną póki co, mam wakacje.
- PSYCHIKA: Tutaj już mam trochę więcej do opowiedzenia, niż zbitek namacalnych faktów. Ostatnie 3 lata były dla mnie potężnym wyzwaniem, jeśli chodzi o dalszą egzystencję. Może wydawać się to zabawne, bo "Haha, pipka nie daje rady i sie poddaje lolz". Otóż cały czas w zasadzie walczę ze sobą, czy zrobić ostateczny krok w tym kierunku. Nie potrafię się cieszyć z najdrobniejszej rzeczy, żaden aspekt mojego życia mnie nie spełnia ani nie jest wystarczający. Cały czas biorę jakieś leki, są zmieniane, rozpoznanie też nie jest stałe. Tak naprawdę nie wiem co się dzieje ze mną i jakie uszkodzenie kryje się w moim mózgu. Łykam tabletki, ale to mi nie pomaga, jest coraz gorzej i gorzej... W kwietniu 2023 trafiłam na miesiąc na oddział psychiatryczny. Nie żałuję tego pobytu, ale wolałabym tego uniknąć. W perspektywie czasu jest to po prostu miesiąc wyjęty z życia, który nie przyniósł zatrważających rezultatów. Mam silne myśli rezygnacyjne, nie ufam ludziom nawet najbliższym. Nie potrafię nawet leżeć i nie myśleć o tym, że ktoś zaraz przyjdzie i wbije mi nóż w plecy. Boję się swojego otoczenia, wycofuje się społecznie. Jest to męczące nie ukrywam, nie radzę sobie z własnymi myślami i przekonaniami. Widzę, jak bardzo są prawdopodobne i nie mam podstaw by myśleć inaczej. Wolałabym zakończyć to przedstawienie niż ciągnąć to z zgubną nadzieją, że będzie po prostu lepiej, będzie inaczej.
- ZWIĄZEK: No tutaj Was zaskoczę. Otóż od przeszło 5 miesięcy jestem w związku. Tylko pytanie, czy jestem w nim szczęśliwa? To dosyć trudne pytanie i jakoś nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na nie tak lub nie. W niektórych aspektach jestem w nim szczęśliwa. Mam z kim spędzać czas, mam z kim popisać czasem... Ale jak teraz tak myślę, to więcej w nim minusów niż plusów. Jestem w nim w pewny sposób odpychana. Rozmawiałam z moim chłopakiem kilka razy o tym, ale nie przynosi to skutku. Coraz częściej mam taką sinusoidę myśli na ten temat. Raz jest to myśl, że jestem niewystarczająca w wielu kwestiach, a czasem jest to myśl, że zasługuję na lepsze traktowanie. Nie, nie jestem bita czy wyzywana. Nie czuję się kochana, nie czuję się istotna. Coraz częściej zadaję sobie pytanie, czy warto to dalej ciągnąć? Owszem, kocham go. Bardziej niż siebie. Ale to nie jest wystarczający powód by tkwić w relacji, gdzie mam wbijane kołki w serce i w mózg. Lepiej uwolnić się od poczucia bycia gównem i osoby niewartej niczego, niż udawać, ze jest okay. Bardzo mnie to boli. Częściej są momenty, gdy kwestionuje rację bytu tego związku i momenty, kiedy płaczę przez tą relacją, aniżeli momenty, gdy jestem szczęśliwa i spełniona w nim. To wydaje się być skrajnie irracjonalne, że jesteśmy razem ponad 5 miesięcy, a nawet się nie całowaliśmy. To cholernie boli i niszczy moje poczucie własnej wartości. Nie wiem co dalej zrobić z tym faktem. Cały czas myślę i nie wiem co zrobić.
- RODZINA: Temat trudny. Tutaj z grubsza opowiem. Słyszę cały czas niewybredne komentarze w moim kierunku. Nawet takie, że mój chłopak jest ze mną z litości. Cholernie to boli, i chciałabym jak najszybciej się od tego uwolnić i wyprowadzić. Niestety jest to obecnie niemożliwe, gdyż jestem bez pracy co sprawia, że to jest poza moim zasięgiem.