W tym miesiącu mam wizytę i chyba wtedy się wszystkiego dowiem. Już mi serce wali i sie stresuję. Nie wiem co powiedzieć, a czego lepiej nie mówić. Nie wiem o co zapyta, co powie. Boję się je trochę, jest straszna. Ale oby mi pomogła jak najlepiej. Co do leków to mam kilka efektów ubocznych. Wolałabym mieć inne leki, takie które pomogą. Ja wiem, że potrzebuję pomocy, ale nie wiem czy będę potrafiła ją przyjąć. Wiem, że to dla mojego dobra, ale czy na to zasługuję i mi się należy? Jest duzo osób bardziej potrzebujących ode mnie. Muszę dać sobie sama radę, ale czy tak będzie? Nie mam pojęcia i nie wiem czy sie dowiem.
Ostatnio chciałam popełnić samobójstwo. Ale nie wyszło, bo w przypływie emocji powiedziałam o tym rodzicom i to udaremnili. Od tamtego czasu jest coraz gorzej ze mną. A rodzice? w dzień tej "próby" byli dla mnie nie mili, uszczypliwi. Gdy mówiłam im o tym, że chcę się zabić wyśmiali mnie i to zbagatelizowali, dopóki nie zabarykadowałam się w pokoju. Usłyszałam wtedy na to "O, jeden telefon wiecej". Zabolało mnie to niesamowicie, i poryczałam się. Nie wiem czemu śmiałam się podczas płaczu. Dziwne. Jestem ciekawa czy jakbym sobie zrobiła cos poważnego, spróbowała się zabić, to czy by w ogóle zareagowali na to. Szczerze to wątpię.
Taki dłuższy post, niedługo będzie kontynuacji i co się zmieniło.
Pozdrawiam,
Kinga.
Kinga.